ZA BARDZO ZA DUŻO ZA DOBRZE

Spotykam się czasami z hejtem z różnych powodów. Czasem przychodzi od moich starych klientów, np. takich sprzed dwóch-trzech lat. Gdy w tym czasie wskoczyłam kilka poziomów wyżej z moim profesjonalizmem, jakością, wiedzą. Tak, ja działam i rozwijam się jak petarda, odkąd postanowiłam nie marnować czasu na pierdoły, mój umysł medytacyjny staje się ostry jak brzytwa, intuicja płynie jak woda penetrując jeszcze nieodkryte miejsca. Zapierdzielam nad samorozwojem. To moja pasja. Nie jestem tu przez przypadek. Odcinam kupony od lat doświadczenia, nauki, porażek, wzlotów i upadków. Nie jestem bynajmniej idealna. Czasem się mylę i przepraszam. Czasem radykalnie zmieniam poglądy. Bywa że komuś się coś nie podoba i ma z tym problem. Bo lepiej, by miał problem ze mną niż zajął się swoim własnym i życzył mi dobrze z całego swojego wszech-miłującego serca. Ja widzę aż za dobrze rzeczy, które mogę w sobie poprawić. Ale wiesz co? Czasem to wymaga czasu. Zapewne i tak nigdy nie sprostam Twoim oczekiwaniom, jawny lub ukryty hejterze. Dziękuję Ci, że przypominasz mi o szacunku do siebie samej i miłości do mojej ukochanej pracy, którą staram się tak zaprezentować, aby jak najwięcej osób czerpało z niej korzyść, niezapominając o mnie samej. Ja z tego i tym żyję, chcę by świat się o tym dowiedział!

Już ostatnio trzeci raz ktoś daje mi do zrozumienia, że się wywyższam i uzurpuję sobie prawo do jedynej prawdy, twierdząc że tylko ja wiem najlepiej. Oczywiście to nieprawda. Mam masę bezcennej wiedzy do zaoferowania. Tymczasem niektórym to przeszkadza. Ciekawe, czy ktoś miałby ochotę uczyć się czegoś ode mnie, gdybym nie wiedziała, co mówię. Czasem mam wrażenie, że profesjonalizm nie jest w cenie w polskim świecie rozwoju duchowego. Może zamienię lata szkoleń, które ukończyłam i tysiące godzin własnej praktyki na czarodziejską różdżkę i będę robić lajwy na magicznych grzybkach, żeby było bardziej swojsko? Bo przychodzisz dlatego, że chcesz się dowiedzieć czegoś, czego jeszcze nie wiesz, czy żeby poklepać się po plecach i ponarzekać na nasze wspólne polskie problemy, w których się pławimy?

 

ZA DUŻO I ZA BARDZO!

Czemu to piszę?
Bo wyobraź sobie, że jestem człowiekiem i Twój hejt często mnie boli. Ja i tak potem odwracam się, robię swoją pracę i się nie zawieszam na Tobie za długo. Ale czasem powstają takie posty o hejcie. Bo może też ktoś po cichu zaczyna wątpić w siebie, jest mu przykro, zmaga się z odrzuceniem, wstydzi się swojej prawdy, trzyma na wodzy swoją ekspresję, nie chwali się sukcesem, chowa go do szuflady zamiast głośno z uśmiechem wołać JESTEM JESTEM! Zobaczcie, tworzę, żyję, jestem mistrzem w tym, co robię! Chodź do mnie, pokażę Ci!

 

NIGDY SIĘ NIE CHOWAJ ZE SWOJĄ PRAWDĄ!

 

Wołam do mojego serca najlepszych, najcudowniejszych na świecie uczniów i klientów 🙂 KOCHAM WAS! Niech miłość w nas połączy nas ze sobą dla naszego wspólnego rozwoju i wspólnych korzyści: dla mnie, dla Ciebie, dla świata.
Pozdrawiam z pięknego beskidzkiego lasu i poproszę o jakiegoś przytulasa mocy, aby znów przetrawić nieco hejtu. Taki subtelny, podświadomy, zza pozy niezintegrowanej głęboko wszech-miłości, w postaci małych złośliwości, podkopywania autorytetu, że niby cię kocham ale nie mogę patrzeć na ciebie, bo mi się nie podoba to i tamto – ZNACIE TO? Chyba najgorsza wersja hejtu. Ufff jak dobrze, że kocham siebie ❤trochę lat mi to zajęło, ba! Tysiące godzin w medytacji. Ale głośno mówię JESTEM JESTEM i obiecuję, że na moich zajęciach dostaniesz mój pełen profesjonalizm i głęboko zintegrowaną wiedzę – nie dzielę się tylko dobrym sercem i dobrymi chęciami, którymi podobno jest wymurowane piekło. Dzielę się pełnym profesjonalizmem w tym, czym się zajmuję, bo praca z drugim człowiekiem to dla mnie wielka odpowiedzialność, zwłaszcza w mojej branży rozwoju duchowego.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz